Czy potrzebujemy jeszcze stron internetowych?

To ciekawe pytanie, w dobie szalejących social media zadaje w magazynie „Advertising Age” Pete Blackshaw. W okresie tak intensywnych zmian modelu e-marketingowego, to bardzo ważne zagadnienie, z którym musimy się zmierzyć.

To ciekawe pytanie, w dobie szalejących social media zadaje w magazynie „Advertising Age” Pete Blackshaw. W okresie tak intensywnych zmian modelu e-marketingowego, to bardzo ważne zagadnienie, z którym musimy się zmierzyć.

Hardwork.pl wkrótce także się zmieni

Hardwork.pl wkrótce także się zmieni

Konta na Tweeterze, strony i aplikacje na Facebooku powodują, że można zadać sobie pytanie: czy naprawdę potrzebujemy jeszcze tradycyjnych stron www? Skoro bowiem największe marki jak Adidas czy Nike podczas Mistrzostw Świata FIFA na końcu swoich spotów reklamowych podawały adres strony w serwisie facebook zamiast swojej strony macierzystej, coś musi być na rzeczy. Tylko co?

Warto się zastanowić, czy opłacało się inwestować w domeny i nazwy stron na całym świecie ze wszystkimi możliwymi rozszerzeniami… Pete Blackshaw, jako kolekcjoner domen, potwierdza, że zainteresowanie w biznesie od niedawna zmalało. Zanim jednak ostatecznie wzniesiemy flagę z napisem „Zapomnijmy o Stronach Brandów!”, zatrzymajmy się na chwilkę. Zdaniem autora, strony internetowe nie tylko nie odchodzą w niepamięć, ale będą zwiększać swoje znaczenie. Będą także ewoluowały stawiane przed nimi zadania. Przede wszystkim zadania związane z tym, co stworzyło social media.

Myśl o sprzedaży hurtowej, a nie o detalicznej. Myśl o dystrybucji, a nie o miejscu przeznaczenia. Myśl o usługach, a nie o sprzedaży.
Przecież wszystkie marki żyją dzisiaj życiem zdecentralizowanym (jeśli nie pokawałkowanym). Także firmy dzielą się i zamiast posiadać jedną siedzibę, kawałkują się na mnóstwo małych rezydencji i oddziałów w wynajętych mieszkaniach – by być jak najbliżej klienta, budować jego lojalność i ułatwiać mu dostęp do siebie. Strona marki w serwisie facebook jest także rodzajem takiego oddziału.

Mądra strona internetowa agreguje i informuje o tym, co dzieje się w poszczególnych oddziałach. Jej zadaniem jest ustalenie pewnych standardów, jeśli idzie o feedback, sposób ekspresji marki i świadczenie usług. Mówiąc inaczej: odpowiada za pierwsze (czasem niezapomniane) wrażenie. Sprytna strona agreguje także informacje z serwisów społecznościowych i tego, co się na nich dzieje.

Strony internetowe są ważne, ponieważ Ty jesteś ich właścicielem. Agregują wszystko do Twojej bazy danych a użytkownicy, których przyciągają są wierniejsi i bardziej skłonni do działań wiralowych. Jeśli przeanalizujemy skąd biorą się klienci marki Apple, to okaże się, że zdecydowana większość korzysta właśnie ze strony www. To samo dzieje się z innymi markami, jak na przykład Patagonia, która wykorzystuje nowy trend zwany VP-Marketingiem. Nawet marki związane z pięknem, jak l’Oreal, Estee Lauder czy Olay eksploatują swoje witryny jako miejsca wpływu, obrony i kustomizacji dla klientów.

Nie można zapominać, że dla modelu POEM (paid, owned, earned) media mix, posiadanie strony internetowej jest podstawą.

Oczywiście, większość aktualnie działających stron internetowych jest źle przygotowana i źle wyposażona do celów adaptywnej ery mediów społecznych. Strony są bardzo często niepenetrowalnie biurokratyczne, niemożliwie niedostosowywalne lub po prostu zbyt „zwyczajnie” zarządzane przez specjalistów od IT, którzy nie wiedzą nic na temat tego, jak powinna wyglądać struktura innowacyjnego medium. Większość marketerów ma po prostu do tego za mało cierpliwości.

To, czego potrzebują dziś marki to całkowite odświeżenie sposobu patrzenia na strony internetowe, całkowita odmiana wizji co do tego, czym owe strony mają być. Łatwość dostosowania strony i jej przejrzystość powinny być głównymi przykazaniami. Konieczne jest także otwarcie protokołów feedbacku – choćby poprzez umieszczenie przyjaznego znaczka „Skontaktuj się z nami!”

Więc, podsumowując, nie wyrzucaj od razu swojej strony internetowej. Słuchaj, ucz się i ogarnij pojawiające się wciąż nowe „oddziały firmy” w sieci. Myśl mniej o „web masterach” a bardziej o „mechanizmach przekazu”.

Pete Blackshaw jest autorem książki „Zadowolony klient powie trzem przyjaciołom, wkurzony klient powie trzem tysiącom”. Jest także członkiem Narodowej Rady Lepszego Biznesu Biurowego oraz współtwórcą Word-of-Mouth Marketing Association.

Tłumaczenie fragmentów tekstu „Do We Still Need Websites?” – Mariusz Drozdowski, Hardwork Communications. Cały tekst znaleźć można tutaj.

NAPISZ KOMENTARZ

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*

open space

Polecamy

TAGI