Trudne pytanie zadał sobie Barry Neild, który w specjalnym raporcie dla CNN zastanawia się, dlaczego znane marki modowe nie chcą sprzedawać swoich produktów on-line. Podkreśla, że nawet jeśli diabeł ubiera się u Prady, to nie ma najmniejszych szans, by ubrania kupić od niej przez internet.
Prada, jak wiele innych producentów dóbr luksusowych, jeszcze dwa miesiące temu jak diabeł święconej wody unikało prowadzenia sprzedaży on-line. A i teraz pozwala na zakup tylko akcesoriów, a nie ubrań. Prada nie jest zresztą sama – Marc Jacobs, amerykańska marka będąca własnością francuskiego koncernu LVMH Moet Hennessy Louis Vuitton w tym tygodniu rozpoczęła dopiero pierwsze rozmowy na temat możliwości sprzedaży on-line.
Przed startem nowej strony, Marc Jacobs sprzedawał na niej jedynie swoją ekskluzywność, z odpowiednimi zdjęciami i oprawą. Brakowało jednak koszyka e-zakupów, który umożliwiłby dostanie rzeczy tam prezentowanych. Przykładowe inne marki: projektant butów Jimmy Choo i dom mody Hugo Boss sprzedają co prawda swoje rzeczy przez internet, ale to zupełnie od niedawna.
Dlaczego więc – zastanawia się B. Neild – liderzy rynku couture są tacy zapóźnieni, jeśli idzie o modne bycie w e-biznesie? „Sprzedawać czy nie sprzedawać on-line, oto jest pytanie” – komentuje dla CNN analityk rynku dóbr luksusowych Marshall Cooper, CEO w LuxuryBrandNetwork.com. – „Marki luksusowe mogą utrzymywać swoje wysokie ceny, dzięki tworzeniu aury wokół swoich prodyktów. W internecie stworzenie odpowiedniej aury jest po prostu dużo trudniejsze„.
Kerry Potter, redaktor magazynu „Elle” twierdzi, że wśród domów mody panuje bardzo duża podejrzliwość co do internetu z powodu obawy o „erozję image’u”. „Bardzo powoli odkrywają zalety sieci” – twierdzi, dodając przy tym, że wiele różnych czynników sprawia, że marki muszą na nowo przemyśleć swoje podejście do sieci internet.
Net-a-porter to serwis, otworzony w Londynie w 2000 roku przez dziennikarkę modową Natalie Massenet. Dziś można w nim kupić ponad 300 luksusowych marek. Sama Massenet podkreśla, że trafiła w lukę stworzoną przez magazyny modowe, które mówiły ludziom co należy kupować, ale nie mówiły gdzie. Net-a-porter wypełnia oba te zadania. „Dzięki temu tworzymy miejsce, gdzie konsumenci mający mało czasu, mogą otrzymać informacje na temat mody ale także kupić konkretne produkty” – powiedziała magazynowi „Fortune”. Jej biznes się udał. W kwietniu 2010 Massenet sprzedała swoją stronę szwajcarskiej firmie zajmującej się dobrami luksusowymi Richemont za 78 milionów dolarów.
Co więc czeka marki luksusowe? Czy muszą przejść do sieci? Czy straci na tym ich wizerunek? Czy może zarabiać będą inni dystrybutorzy, kupujący od producentów ich produkty? Odpowiedzi na te pytania znaleźć można w oryginalnym tekście „Why the Devil doesn’t buy Prada online„.


wyjazdy incentive | loterie i konkursy | hardwork.pl | hardwork na facebook |