Nowe centra miast

Centra handlowe, które na stałe wpisały się w krajobraz polskich miast powoli zaczynają zmieniać swój charakter. Przeobrażają się w miejsca, gdzie można obcować ze sztuką, pogłębiać swoje życie religijne, a nawet… posiedzieć w więzieniu.

Centra handlowe, które na stałe wpisały się w krajobraz polskich miast powoli zaczynają zmieniać swój charakter. Przeobrażają się w miejsca, gdzie można obcować ze sztuką, pogłębiać swoje życie religijne, a nawet… posiedzieć w więzieniu.

Na zdjęciu: Centrum Atrium (fot. Christa Richert)

Na zdjęciu: Centrum Atrium (fot. Christa Richert)

Wykorzystując nową modę na spędzanie wolnego czasu w centrach handlowych, centra te tworzą strategie marketingowe służące ich przemianie w obiekty rozrywkowo-kulturalne. Od niedawna organizują śluby i wystawy, już niedługo mogą zaprosić do szkół i przedszkoli. Doktor Grzegorz Makowski, socjolog z Instytutu Spraw Publicznych, autor książki „Świątynia konsumpcji. Geneza i społeczne znaczenie centrum handlowego” w wywiadzie na temat pierwszego w Polsce ślubu w centrum handlowym stwierdza, że to dopiero początek zmian.

Wielkie centra handlowe są efektem przemian ekonomicznych i mentalnościowych okresu po II Wojnie Światowej. Choć pierwsze próby tworzenia jednolitej przestrzeni handlowej datować można na drugą połowę XIX wieku, to jednak prekursorzy centrów handlowych – domy towarowe – nie tworzyły jeszcze „przestrzeni totalnej”, zmieniającej sposób tworzenia przestrzeni miejskiej. Powojenny boom konsumpcyjny, wspierany przez przejście z protestanckiej etyki oszczędzania do zaakceptowania kredytu, przeorał ludzką świadomość. Do tej pory dominował bowiem koncept „robienia zakupów” – czasochłonnej, mało przyjemnej, ale koniecznej czynności. Zastąpił go model „bycia na zakupach”, a więc kolejnej czynności rozrywkowej, możliwej do wykonywania w wolnym czasie.

Silesia City Center (SCC) jest niekwestionowanym liderem w pustoszeniu miasta. Okazuje się jednak, że problemy Katowic powstały po części na życzenie władz samorządowych, które wciąż nie potrafią z ulicy Mariackiej zrobić centrum, a slogan zamieszczony na stronie internetowej www.mariacka.eu „…to my jesteśmy centrum tego miasta”, to wciąż tylko pobożne życzenie a nie fakt. Są jednak w Polsce miasta, które pomimo prężnie działających rynków i deptaków, mają podobne problemy.

O tym, gdzie faktycznie jest centrum miasta, decydujemy jednak my. Codziennie wybieramy miejsce zakupów, miejsce spotkań z przyjaciółmi i w końcu miejsce spędzania czasu wolnego. Nikt nam nie przenosi centrum. To my je wskazujemy. Inna sprawa, że o nasze „głosy” usilnie zabiegają specjaliści od marketingu.

Więcej na ten temat w tekstach:
- „Centrum handlowe – nie tylko do handlowania?” Moniki Szymańskiej (brief.pl z 8-01-2009)
- „Centrum życia?” Moniki Szymańskiej (brief.pl z 20-02-2009)
- „Sprzedawcy Marzeń” Wojciecha Kozłowskiego („Style” nr 14)
- „Centrum handlowe jako przestrzeń władzy” Bartłomieja Kozka (zielonawarszawa.blogspot.com)

NAPISZ KOMENTARZ

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*

open space

Polecamy

TAGI